Dwie rzeczy są pewne – TVN kupił format muzycznego show o największej sile rażenia i, spośród nowości z gatunku talent show pojawiających się w wiosennej ramówce, ma najbardziej trafione, mocne jury. Szczególnie udany, bo bezpretensjonalny, lekki i sympatyczny wydał mi się debiut Mai Sablewskiej w roli jurorki. Jest w porządku – na kilometr da się wyczuć kogoś, kto kocha swoją pracę, ma nosa do talentów i trendów. Jasne, pewne zagrywki może sobie darować (po co narzucać nieznanym jeszcze uczestnikom swój styl polecając – w mało elegancki sposób – zdjąć 'kobiece błyskotki'?), generalnie jednak przyjemnie jej posłuchać, przyjemnie popatrzeć (czekam na opis tej słynnej diety). Nawet Kuba Wojewódzki, etatowy juror, co - jak sam powiada - powinni mu wygrawerować na nagrobku, wciąż ma dobre teksty i trafne uzasadnienia swoich decyzji. Niewątpliwie właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak dla mnie, może się udzielać w każdym jury, a jego udział mógłby ocalić nędzną resztę w przynajmniej kilku przypadkach;) Najmniej przekonuje mnie Czesław Mozil, jakby nie do końca dobrze odnajdujący się w formule show, zbyt chaotyczny. Może ćwiczenie uczyni mistrza?
Wielki plus za realizację. To, czego zdecydowanie brakuje w dwóch konkurencyjnych programach to świetny, dynamiczny montaż i baaardzo dobry dobór muzyki tła. W tym zawrotnym tempie, w wirze obrazków zginął gdzieś prowadzący i... to też plus! Jeśli gdzieś zaszwankowała TVN-owska machina to właśnie w miejscu wyboru prowadzącego. Nie jestem fanką Jarosława Kuźniara, a mimo to lubię go oglądać w TVN24. I właściwie tam powinien zostać, bo poranki z aktualnymi wydarzeniami, przeglądem prasy i gorącymi tematami politycznymi pozwalają mu się wykazać, podczas gdy w X Factor jest tylko częścią formatu, elementem dekoracji, w dodatku mało udanym, bo najczęściej ubierają go w fatalne zestawy. Szkoda. Jeśli prawdziwe są plotki o usilnych staraniach Kingi Rusin, by w roli prowadzącego obsadzić Bartosza Węglarczyka, to jeszcze jest okazja, aby tym staraniom uczynić zadość. Prawdopodobnie z korzyścią dla programu, widzów i obu zainteresowanych panów.
X Factor znakomicie wpisuje się też w tendencję widoczną na antenie TVN od dłuższego czasu, gdzie nawet talent shows mają niewiele wspólnego z promowaniem uczestników i ich talentów, a wiele z kreowaniem nowych i wzmacnianiem statusu starych celebrytów. Swoją drogą, format programu o tyle sprytny, że tytułowy faktor X może znaczyć dosłownie wszystko i – w zależności od potrzeb – służyć jako koronny argument na to, że ktoś się do programu nie nadaje (bo przecież nie ma X Factor), a ktoś inny tajemniczego czynnika ma dość, albo wręcz w nadmiarze. To oczywiście zawsze będzie kwestia subiektywnego spojrzenia i interpretacji. Bo, przy całej sympatii do Małgorzaty Szczepańskiej-Stankiewicz, uroczej nauczycielki z Gdańska, jakoś nie odnalazłam w jej występie czynnika X, tak samo jak w – wychwalanym przez Kubę Wojewódzkiego - Michale Szpaku. Za to Lonia Maryniak faktycznie zapowiada się ciekawie, tylko to obściskiwanie jurorów jakoś tandetnie wypadło :/
Póki co bez większych emocji, bez rewelacji, bez totalnej wpadki, czyli letnio, a miał być hit...
Agata
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X Factor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X Factor. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 marca 2011
sobota, 5 marca 2011
(nie)Tylko muzyka
Zaczęło się - nowe ramówki, nowe show, nowe twarze (tak, niektóre są nowe, przynajmniej w tym wymiarze rozrywki). Tym razem pojedynek na muzyczne formaty między Polsatem i TVN. Jest też TVP 2 ze swoją Bitwą na głosy... Dziś musiałam wybrać, bo programy Polsatu i TVP mają emisję o tej samej porze. Dobra, nie musiałam, mogłam Tylko Muzyka zobaczyć na ipla, ale postanowiłam obejrzeć premierowo w tv, w przerwach reklamowych skacząc na publiczną Dwójkę. Oto, co zobaczyłam:
Recepta na viral
Dwóch facetów śpiewa kawałek, o którym Elżbieta Zapendowska słusznie mówi, że to odstraszacz gości weselnych. I ona jedna jest na nie, gdy przychodzi do oceny występu. Kora komentuje, że bawiła się fantastycznie, Adam Sztaba wprost przyznaje, że jest na tak, bo jeszcze nim rozpoczął się program postanowił dać szansę muzyce, której wcześniej nie słyszał. Ale to, co robi Łozo jest kwintesencją marketingowego tła całej sytuacji. Łozo zwraca się do publiczności, testując potencjał właśnie wyśpiewanego przeboju, a publiczność... entuzjastycznie wyje "Ty jesteś moja, ja jestem Twój/Razem będziemy wywalać gnój". Czemu spośród wszystkich - wielu znacznie bardziej udanych i sensownych występów - wspominam o tym? Bo myślę, że ich awans do następnego etapu to świetny pomysł na viral i... prawdopodobnie, z tej samej przyczyny, nie przypadek;) Idę o zakład, że do kolejnego odcinka, czyli w ciągu tygodnia, wieść o dwóch facetach aka Saturn Band śpiewających żenujący weselny hit obiegnie Polskę, że będzie rozsiewana przez sieć (ha, w tej chwili sama się do tego przyczyniam!) i wspominana w rozmowach, a z (prawie) każdym komunikatem o ich poczynaniach przekazywana będzie nazwa programu... Must Be The Music i stacji Polsat. Słupki i wpływy z reklam urosną. To jak, zakład?
Nowe dzieci, stare pomysły na zaistnienie
Męczą mnie dzieci śpiewające piosenki Niemena, czy Geppert - jakby na siłę szukające czegoś dojrzałego, czegoś, co pokaże, że... nie są dziećmi. Ale są i wygląda na to, że jurorzy programów łowiących talenty na zestawienie dziecko-dojrzały repertuar reagują jak pies Pawłowa, chętnie opowiadając się za dalszym udziałem zdolnych dzieciaków w dalszych odcinkach. Szkoda, że mniej chętnie promuje się te - fakt, nieraz wspaniałe głosy - po zakończeniu programu. Komunikat jest prosty: jesteście dość dojrzali, by dostarczyć rozrywki w programie i podnieść oglądalność, ale nie dość, by wesprzeć Wasze profesjonalne kariery.
Może więc złoty środek w postaci nastolatki z fenomenalnym głosem, wybierającej utwór nie dość, że wyraźnie jej bliski, to jeszcze naturalnie komponujący się z jej wiekiem i możliwościami? Stawiam na 16-letnią Magdę Wasylik śpiewającą "Hurt" Christiny Aguilery.
A na Facebooku...
W chwili, gdy to piszę, profil polskiej edycji Must Be The Music ma 72 552 fanów, Bitwa na głosy... 4 787. To wiele mówi;) Profil polsatowskiego show jest po prostu dobrze zrobiony, podczas gdy TVP zrobiła profil najwyraźniej na fali mody na to, że na Facebooku trzeba/wypada być. Szkoda, że nikt im nie powiedział, jak to robić... cóż, zawsze można się uczyć na dokonaniach konkurencji.
Kobiety rządzą, czyli profeska i/lub niezłe ciuchy
Elżbieta Zapendowska to klasa sama w sobie - spokojnie, rzeczowo, czasem z drobnym, acz znaczącym osobistym wtrąceniem (ugruntowana niechęć do weselnej muzyki). Kora, choć w zamierzeniu rockowo mocna w swych wypowiedziach, wypada pod tym względem zaskakująco blado przy chociażby naturalnym i energicznym Sztabie. Za to jeśli chodzi o stylizacje, Kora wymiata (no, może z pominięciem makijażu...) Poniżej wrzucam te, które szczególnie mi się podobały, a tutaj więcej.
Zerkając za show TVP wyłapałam egomaniactwo Michała Wiśniewskiego (nie żebym się spodziewała czegoś innego), który kazał podopiecznym śpiewać swój utwór i rewelacyjne - przynajmniej w porównaniu z pozostałymi występami tego odcinka - Jacksonowski Thriller w wykonaniu zespołu Nataszy Urbańskiej oraz ciekawy wybór piosenki w postaci Single Ladies, zaśpiewany przez zespół Urszuli Dudziak (co gwiazda jej formatu robi w programie pokroju Bitwy na głosy???). Bardzo przypadł mi do gustu look Nataszy Urbańskiej - perełka w tym programie.
Podsumowując, po dzisiejszych odcinkach głosuję na...
Magdę Wasylik za połączenie skromności z mocnym głosem
Marcina Czyżewskiego za siłę spokoju
Korę za stylizacje
Nataszę Urbańską za look wieczoru
Stronę Must Be The Music na Facebooku za możliwość głosowania przez specjalną aplikację
A jutro do gry wchodzi X-Factor...
Agata
Recepta na viral
Dwóch facetów śpiewa kawałek, o którym Elżbieta Zapendowska słusznie mówi, że to odstraszacz gości weselnych. I ona jedna jest na nie, gdy przychodzi do oceny występu. Kora komentuje, że bawiła się fantastycznie, Adam Sztaba wprost przyznaje, że jest na tak, bo jeszcze nim rozpoczął się program postanowił dać szansę muzyce, której wcześniej nie słyszał. Ale to, co robi Łozo jest kwintesencją marketingowego tła całej sytuacji. Łozo zwraca się do publiczności, testując potencjał właśnie wyśpiewanego przeboju, a publiczność... entuzjastycznie wyje "Ty jesteś moja, ja jestem Twój/Razem będziemy wywalać gnój". Czemu spośród wszystkich - wielu znacznie bardziej udanych i sensownych występów - wspominam o tym? Bo myślę, że ich awans do następnego etapu to świetny pomysł na viral i... prawdopodobnie, z tej samej przyczyny, nie przypadek;) Idę o zakład, że do kolejnego odcinka, czyli w ciągu tygodnia, wieść o dwóch facetach aka Saturn Band śpiewających żenujący weselny hit obiegnie Polskę, że będzie rozsiewana przez sieć (ha, w tej chwili sama się do tego przyczyniam!) i wspominana w rozmowach, a z (prawie) każdym komunikatem o ich poczynaniach przekazywana będzie nazwa programu... Must Be The Music i stacji Polsat. Słupki i wpływy z reklam urosną. To jak, zakład?
Nowe dzieci, stare pomysły na zaistnienie
Męczą mnie dzieci śpiewające piosenki Niemena, czy Geppert - jakby na siłę szukające czegoś dojrzałego, czegoś, co pokaże, że... nie są dziećmi. Ale są i wygląda na to, że jurorzy programów łowiących talenty na zestawienie dziecko-dojrzały repertuar reagują jak pies Pawłowa, chętnie opowiadając się za dalszym udziałem zdolnych dzieciaków w dalszych odcinkach. Szkoda, że mniej chętnie promuje się te - fakt, nieraz wspaniałe głosy - po zakończeniu programu. Komunikat jest prosty: jesteście dość dojrzali, by dostarczyć rozrywki w programie i podnieść oglądalność, ale nie dość, by wesprzeć Wasze profesjonalne kariery.
Może więc złoty środek w postaci nastolatki z fenomenalnym głosem, wybierającej utwór nie dość, że wyraźnie jej bliski, to jeszcze naturalnie komponujący się z jej wiekiem i możliwościami? Stawiam na 16-letnią Magdę Wasylik śpiewającą "Hurt" Christiny Aguilery.
A na Facebooku...
W chwili, gdy to piszę, profil polskiej edycji Must Be The Music ma 72 552 fanów, Bitwa na głosy... 4 787. To wiele mówi;) Profil polsatowskiego show jest po prostu dobrze zrobiony, podczas gdy TVP zrobiła profil najwyraźniej na fali mody na to, że na Facebooku trzeba/wypada być. Szkoda, że nikt im nie powiedział, jak to robić... cóż, zawsze można się uczyć na dokonaniach konkurencji.
Kobiety rządzą, czyli profeska i/lub niezłe ciuchy
Elżbieta Zapendowska to klasa sama w sobie - spokojnie, rzeczowo, czasem z drobnym, acz znaczącym osobistym wtrąceniem (ugruntowana niechęć do weselnej muzyki). Kora, choć w zamierzeniu rockowo mocna w swych wypowiedziach, wypada pod tym względem zaskakująco blado przy chociażby naturalnym i energicznym Sztabie. Za to jeśli chodzi o stylizacje, Kora wymiata (no, może z pominięciem makijażu...) Poniżej wrzucam te, które szczególnie mi się podobały, a tutaj więcej.
Zerkając za show TVP wyłapałam egomaniactwo Michała Wiśniewskiego (nie żebym się spodziewała czegoś innego), który kazał podopiecznym śpiewać swój utwór i rewelacyjne - przynajmniej w porównaniu z pozostałymi występami tego odcinka - Jacksonowski Thriller w wykonaniu zespołu Nataszy Urbańskiej oraz ciekawy wybór piosenki w postaci Single Ladies, zaśpiewany przez zespół Urszuli Dudziak (co gwiazda jej formatu robi w programie pokroju Bitwy na głosy???). Bardzo przypadł mi do gustu look Nataszy Urbańskiej - perełka w tym programie.Podsumowując, po dzisiejszych odcinkach głosuję na...
Magdę Wasylik za połączenie skromności z mocnym głosem
Marcina Czyżewskiego za siłę spokoju
Korę za stylizacje
Nataszę Urbańską za look wieczoru
Stronę Must Be The Music na Facebooku za możliwość głosowania przez specjalną aplikację
A jutro do gry wchodzi X-Factor...
Agata
Subskrybuj:
Posty (Atom)